Chciałam pójść do Igora, jednak
zadanie to zostało utrudnione przez słowa. W sumie jak szłyśmy tam z Midoriko, to
zagrodziły nam drogę wesołe literki z włóczniami z wykałaczek. Korzystając z
mojej niepohamowanej chęci ratowania nowo poznanych osób, uciekłam na drzewo, a
ta zielona rozprawiła się ze słowami. Jednakowoż nie rozwiązało to problemu o
nazwie Igor ♥ (czyt. żyje). Przecież
mogłabym napisać, jak to jakimś cudem (prawdopodobnie o imieniu Midoriko)
dostałyśmy się do Igora. Ale byłoby to o tyle problematyczne, że o Igorze nic
nie sposób powiedzieć. Przecież Igor nie może siedzieć ani stać, bo Igor tylko
żyje. Igor nie może spojrzeć się ani powiedzieć, bo Igor tylko żyje. Igor nawet
móc nie może, tylko Igor żyje i koniec. Tak więc tagowanie Igora nie było zbyt
mądre z mojej strony, gdyż odpowiedz są następujące: Igor żyje, Igor rzyje oraz
Igor ♥. Gorsza sprawa z Królową Kier, do której właśnie odprowadzał nas Wielki
Kwas Solny (dyktatorzy postanowili dodawać sobie przedrostek „Wielki”, żeby
podkreślić swoją wyższość nad plebsem).
- Midoriko? – odezwałam się.
- Słucham? – spytała dziewczyna.
Bawiła się, fiolką, którą dostała
od dyktatora. Zupełnie jakby była to zwyczajna zabawka, którą ktoś podarował
dziecku.
- Czy tam masz kwas solny?
- Tak – odpowiedziała z niewinnym uśmiechem.
- Zaczekasz do następnego postu, bo autorce nie chce się
pisać dalej?
- A czy będę mogła wtedy tobie wylać kwas na głowę?
- Może.
- To zostanę~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz